plany 2019

Zaskakujący 2018, plany na 2019 i gorąca prośba!

Jest takie powiedzenie, że jeśli chcesz rozbawić Boga, to powiedz mu o swoich planach. Kiedy robię swoje, to zawsze mam gdzieś z tyłu głowy, że jeden plan to za mało, że zawsze trzeba mieć plan B, C… Koniec roku, to czas podsumowań, dlatego w tym wpisie opowiem Wam, jak wyglądał mój rok i co planuję w następnym. A na koniec będę miał do Was ogromną prośbę!

 

Nazywam się Jarek Piwowar i od 10 lat jestem nauczycielem angielskiego, a od 7 lat prowadzę własną działalność – jednoosobową szkołę językową. Jak na faceta nauczyciela, to uczę dość nietypowe grupy wiekowe, bo są to dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Nie będę pisał o tym, jak wymagająca jest praca z dziećmi w tym wieku, bo wiadomo, że jest. Nie będę też pisał, że uwielbiam tę robotę, bo wiadomo, że tak;)

Jak już wspomniałem lubię swoją pracę, więc poświęcam jej bardzo dużo czasu. A czas nie jest elastyczny i nie chce się rozciągać. Od kiedy na świecie pojawiły się moje wspaniałe córeczki, postanowiłem wprowadzić trochę zmian zgodnie z zasadą work-life balance. Muszę dodać, że tak samo, jak lubię swoją pracę i kocham swoją rodzinę, to uwielbiam robić plany. Jestem fanem wszelkiego rodzaju checklist, gdzie odhaczam zrealizowane zadania. Taką checklistę zrobiłem też  w roku, który właśnie mija.

Plany na 2018 rok ułożyłem według hierarchii: Rodzina, Zdrowie, Praca. W planach rodzinnych zapisałem, że: chciałbym raz w miesiącu wychodzić na randki z żoną (co udało się zrealizować), pojechać z rodziną na 3-tygodniowe wakacje (odhaczone), wracać z pracy przed godziną 18:00, żeby jeszcze przed snem trochę pobyć z córkami (od września, od nowego roku szkolnego, trzymam się planu). Jestem szczęśliwy i dumny, że udało mi się wytrwać w tych postanowieniach, bo dzięki świetnym relacjom w swojej rodzinie, mogę być lepszym nauczycielem i skupić się w pracy na swoich podopiecznych.

Do czerwca 2018 prowadzanie zajęć wypełniało mi cały dzień. Rano robiłem zajęcia dla grup w przedszkolach. Po godzinie 12:00 jeździłem do jednej ze szkół podstawowych, gdzie wynajmowałem sale i  do godziny 15:00 prowadziłem zajęcia dodatkowe dla dzieci z tej szkoły. Po 16:00 wynajmowałem salę jeszcze w innym miejscu i tam prowadziłem zajęcia popołudniowe dla wszystkich chętnych dzieci. Do domu wracałem po godzinie 19:00. Z zewnątrz wygląda, że tych zajęć było sporo. Jednak minusem prowadzenia własnej działalności jako nauczyciel jest to, że wszystkie dni wolne, czyli ferie i przede wszystkim wakacje (choć dla mnie to zawsze czas wyczekiwanego odpoczynku), to okres, za który nikt mi nie płaci. Dlatego w ciągu roku muszę zawsze zarobić na te 3 miesiące bezpłatnego urlopu.

Jednak po kilku latach takiej intensywnej pracy postanowiłem zrezygnować z części zajęć i poświęcić więcej czasu rodzinie. Jeszcze w maju zrezygnowałem z pracy we wszystkich przedszkolach rano, po to, żeby od nowego roku szkolnego zaczynać pracę od godziny 12. Niestety po przyjeździe z urlopu, we wrześniu spadła na mnie wiadomość, na którą nie do końca byłem mentalnie gotowy. Nie byłem gotowy na reformę edukacji.

W mojej podstawówce, gdzie dotychczas prowadziłem zajęcia, po reformie jest o 150 uczniów więcej niż do tej pory. Klasy I-III chodzą do szkoły w systemie zmianowym, bo brakuje wolnych sal na prowadzenie zajęć. Dla mnie niestety też zabrakło. Wiedziałem, że po reformie będę miał ciężko zrealizować wszystkie zajęcia, bo co roku zgłaszało się na nie kilkadziesiąt chętnych osób, ale nie brałem pod uwagę najbardziej czarnego scenariusza, kiedy tych zajęć nie będę mógł przeprowadzić w ogóle. Między godziną 12:00 i 15:00 nie było ani jednej wolnej sali. To zabolało, zwłaszcza, że w tym roku zapisało się aż 80 dzieci.

I tak we wrześniu nie miałem przedszkoli, bo przed wakacjami z nich zrezygnowałem, nie mogłem też prowadzić zajęć w szkole, więc zostały mi tylko popołudniowe kursy. Z dnia na dzień straciłem połowę swoich dotychczasowych dochodów. Oczywiście nie czułem się z tym zbyt komfortowo, ale wiedziałem, że na niektóre rzeczy po prostu nie mogę mieć wpływu. Postanowiłem zastaną sytuację potraktować jako szansę, na zasadzie, że jeśli gdzieś zamykają drzwi, to trzeba poszukać okna;)

Od września pracuję tylko popołudniami. Mam czas, żeby odprowadzić i odebrać starszą córkę z zerówki oraz na codzienną zabawę z młodszą. Wreszcie mogę odciążyć żonę i jestem, kiedy trzeba pojechać z dzieckiem do lekarza, bo do tej pory rano pracowałem i wszystko było na jej głowie. Po  prostu spełniam się jako tata i mąż – work-life balance;)

Na mojej liście planów na rok 2018 jest rubryka „Plany na przyszłość”, czyli są tam rzeczy, które chciałbym zrealizować w dłuższym horyzoncie czasowym niż najbliższy rok. Obok planu-marzenia długiej wycieczki po Stanach i przebiegnięcia maratonu (który mam nadzieję odhaczę już w 2019), znalazł się tam internetowy kurs języka angielskiego dla dzieci, który chciałem przygotować w ciągu najbliższych 10 lat. Teraz od kilku miesięcy mam czas i przygotowuję taki kurs, o którym powiem coś więcej już w ciągu najbliższych tygodni.

Na mojej liście planów na 2018 rok są oczywiście punkty, których nie udało mi się zrealizować.  Jednym z nich jest regularna finansowa pomoc dla jakiejś fundacji. Chciałem to zrobić, ale nie bardzo wiedziałem, jak się do tego zabrać. W październiku przeczytałem interesujący wywiad w tygodniku „Polityka” z  Williamem MacAskillem o „skutecznym altruizmie”, który wyjaśnia, dlaczego tak rzadko pomagamy innym. Lubimy mieć pewność, że pieniądze, które zarobiliśmy naszą ciężką pracą, nie zostaną zmarnowane. Dlatego ważne jest, żeby były wydawane skutecznie, bo dzięki temu pomogą więcej i bardziej.

Moim głównym postanowieniem na 2019 jest właśnie regularna pomoc finansowa tym, którzy jej potrzebują. Chciałbym przeznaczyć 10% z każdego kursu internetowego, który już za kilka miesięcy będzie można kupić na mojej stronie internetowej. I teraz mam do Was ogromną prośbę. Pomóżcie mi wybrać fundację, która odpowiedzialnie pomaga dzieciom. Chciałbym, żeby była to organizacja, która pomaga dzieciom, bo całe swoje zawodowe życie poświęciłem im. Proszę potraktujcie tę sprawę poważnie i napiszcie swoje propozycje w komentarzu pod wpisem lub na Facebooku.

Dzięki serdeczne i wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *