Cel drugi: podziel się odpowiedzialnością, wrzuć na luz i zaufaj!

Wyobraź sobie taką sytuację. Jesteś dzieckiem. Stoisz na brzegu basenu, do którego zaraz musisz wskoczyć. Boisz się. Nie wiesz, jak głęboka jest woda i czy w ogóle poradzisz sobie z pływaniem. Przecież dopiero się uczysz. Jednak skaczesz. Woda zalewa ci oczy, wlewa się do gardła, nie możesz oddychać. Wpadasz w panikę. Machasz rękami. Wiesz, że musisz poradzić sobie sam. Jeśli utrzymasz się na powierzchni, płyniesz dalej. 

 

Tak wyobrażam sobie początki pracy większości nauczycieli. Wszystkiego musisz nauczyć się sam. Nikt nie rodzi się dobrym nauczycielem, tak jak nikt z miejsca nie staje się mistrzem w pływaniu. Dzięki wysiłkowi, jaki wkładasz w swoją pracę, możesz dobrze uczyć. Bardzo podoba mi się określenie, że skuteczny nauczyciel, to refleksyjny praktyk, który cały czas czerpie wiedzę na temat uczenia ze swoich porażek i sukcesów (patrz G. Petty, Nowoczesne nauczanie).

 

Tak naprawdę, najwięcej uczą nas porażki. W tym wpisie kontynuuję analizę fińskiej szkoły w oparciu o książkę “Fińskie dzieci uczą się najlepiej”, której autorem jest amerykański nauczyciel Timothy D. Walker (Pierwszą część przeczytacie we wpisie: Cel pierwszy: odpoczywaj i ruszaj się!). Pisze o swojej drodze: od wypalonego belfra w amerykańskiej podstawówce do spełnionego nauczyciela w fińskiej szkole.

 

PODZIEL SIĘ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ

Nie bez przyczyny porównałem pracę nauczyciela do samotnej walki o przetrwanie w basenie. Mimo, że pracujemy otoczeni rzeszą ludzi, to nasz zawód to praca dla samotników. Spędzamy mnóstwo czasu z uczniami, ale niewiele z innymi dorosłymi. W polskiej szkole bardzo rzadko zdarza się, żeby nauczyciele dzielili się swoimi doświadczeniami, a zwłaszcza problemami, jakie napotykają podczas uczenia. Wciąż okazjonalne są koleżeńskie obserwacje lekcji, które powinny być wsparciem zwłaszcza dla początkującego nauczyciela. Niestety panuje przekonanie, że nauczyciel musi sobie sam poradzić, bo inaczej w świat pójdzie opinia, że nie sprawdza się w tej roli.

 

Walker udowadnia, że im więcej odpowiedzialności bierzemy na siebie, tym bardziej jesteśmy zestresowani i zniechęceni, a to najprostsza droga do wypalenia. Radzi, żeby podzielić się odpowiedzialnością. Powiedz innemu nauczycielowi, że masz problem. Zapytaj o radę. Nawiąż współpracę z nauczycielem z innej klasy. Pisze, że w Finlandii starsze klasy, często opiekują się młodszymi, np szóstoklasiści zajmują się pierwszakami, a nauczyciele dzielą się odpowiedzialnością za swoje klasy.

 

“Każdemu pierwszakowi towarzyszy starszy kolega. Starsi uczniowie w zasadzie są już nastolatkami, ale kiedy powierza im się odpowiedzialność za małego towarzysza u ich boku, zmieniają się. Nie muszą zgrywać twardych. Nie muszą być fajowi. Muszą zatroszczyć się o pierwszaka i dać mu dobry przykład”.

 

WRZUĆ NA LUZ I ZAUFAJ
“Nigdy nie uśmiechaj się przed Wielkanocą” – choć to tylko żartobliwe, nauczycielskie powiedzenie, to wielu z nas traktuje je bardzo poważnie. Większość nauczycieli pierwsze lekcje ma starannie przygotowane: kontrakty, zasady, nagrody i kary. Podobnie zachowywał się Walker, kiedy pracował jeszcze w Ameryce. Jakie było jego zdziwienie, kiedy okazało się, że w Finlandii to nie działa. “Najważniejsze to rozpocząć rok szkolny na miękko, żeby dzieci pomału przyswoiły sobie szkolne zwyczaje i procedury” – radziła mu jedna z fińskich koleżanek. “Na miękko” to znaczy, że przez pierwszy tydzień po wakacjach, wspomina się letnie wyprawy, gra w gry na boisku szkolnym, a przede wszystkim jak najmniej rozmawia o lekcjach. Wszystko ma na celu “zbudowanie drużyny”, więzi między uczniami, nauczycielem i szkołą, gdzie dzieci mają czuć się jak w domu.

 

Walker podkreśla, że w Finlandii duży nacisk kładzie się na samodzielność uczniów. Część lekcji jest prowadzona w taki sposób, aby uczniowie mogli wykonywać pracę we własnym tempie, korzystając z pomocy nauczyciela tylko kiedy to konieczne. Często nauczyciele oddają inicjatywę uczniom, którzy mogą zdecydować jak będą wyglądały zajęcia, jakich narzędzi będą używać podczas nauki i czego tak naprawdę chcą się nauczyć.

 

Z obserwacji Amerykanina wynika, że znaczna część sprawdzianów przeprowadzanych w fińskiej szkole, zawiera pytania otwarte, gdzie uczeń musi uzasadnić swoją odpowiedź. Podobne wyzwania stawia się przed uczniami podczas wystawiania ocen semestralnych. Nauczyciele przeprowadzają krótkie, indywidualne rozmowy z dziećmi, które są okazją do refleksji na temat ich postępów w nauce. Jeszcze przed ostatecznym wystawieniem ocen mają szansę zareagować na propozycję nauczyciela, co jak podkreśla Walker, jest wyrazem szacunku i podmiotowego traktowania.

 

Niektórzy nauczyciele w Finlandii odchodzą od tradycyjnych ocen na rzecz samodzielnego sprawdzania prac przez uczniów. Na przykład na lekcji angielskiego uczniowie po napisanej kartkówce dostają arkusz z prawidłowymi odpowiedziami. Natychmiast otrzymują odpowiedź zwrotną, jak im poszło, a nauczyciel po zebraniu poprawionych prac, wie, kto potrzebuje więcej pomocy i ćwiczeń.

 

“Możemy w przeróżny sposób zachęcać dzieci do przejęcia odpowiedzialności, ale bez względu na wybraną strategię zawsze musimy zacząć od zaufania. Czy damy im dość swobody na co dzień, by wzięli na siebie głęboką odpowiedzialność za swoją naukę? Wiąże się to z pewnym ryzykiem (mogą ponieść porażkę!), lecz potencjalne korzyści robią wrażenie: mniejszy stres, mniejsze obciążenie pracą dla nauczycieli i przede wszystkim większa inicjatywa ze strony uczniów, która przekłada się na ich edukacyjny sukces i radość”.

 

“Fińskie dzieci uczą się najlepiej” to książka, która niewątpliwie wprowadzi trochę zamieszania w myśleniu refleksyjnego praktyka. Ale przecież o to w tym zawodzie chodzi, żeby cały czas próbować, machać rękami i płynąć przed siebie.

 

W kolejnym wpisie zapraszam już na ostatnią część refleksji na temat książki Walkera.

Timothy D. Walker, Fińskie dzieci uczą się najlepiej, przeł. Marta Kisiel-Małecka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.